(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 4".)
Nasza cywilizacja jest w poważnych kłopotach.
Jej zasoby energii są bliskie wyczerpania.
Przykładowo niektórzy badacze oceniają,
że około połowy zasobów energetycznych
naszej planety, takich jak ropa naftowa czy
węgiel, już zostało wyczerpane. Grozi nam
tzw. "śmierć energetyczna" - chyba że szybko
znajdziemy nowe źródło energii. Jak się też
okazuje, źródło takie jest nam już znane.
Jest nim zjawisko które stanowi dokładną
odwrotność tarcia. Nazywane jest ono
"efektem telekinetycznym". Jego szerszy
opis zawarty został na dwóch stronach
internetowych, mianowicie na stronach o
"urządzeniach darmowej energii" oraz o
"Koncepcie Dipolarnej Grawitacji".
W sposób odwrotny do tarcia zamieniającego
bezpośrednio ruch na ciepło, ów "efekt telekinetyczny"
zamienia bezpośrednio ciepło na ruch.
Aby więc uzyskać dostęp do nieograniczonych
ilości energii, wystarczy ów efekt telekinetyczny
wyzwolić np. w przewodniku. Po wyzwoleniu
spowoduje on ruch elektronów w obrębie tego
przewodnika kosztem ciepła absorbowanego
spontanicznie przez ów przewodnik z
powietrza jakie go otacza. Jak zaś wiemy,
ruch elektronów w przewodniku to prąd
elektyczny. Czyli urządzenie mojego
wynalazku, które będzie wyzwalało ów
efekt telekinetyczny w przewodniku, będzie
generowało elektryczność zaś jednocześnie
będzie konsumowało ciepło zawarte w swoim
otoczeniu. Ja nazywam owo urządzenie
"telekinetycznym ogniwem".
Żartobliwie można by je też nazwać "lodówką
na odwyrtkę" - wszakże ochładza ono
powietrze oraz generuje elektryczność.
Urządzenie to z całą pewnością jest możliwe
do zbudowania. Jak bowiem ja to odkryłem
właśnie podczas pisania niniejszej strony
internetowej, w pierwszej połowie XX-wieku
jego prymitywna wersja była produkowana
fabrycznie wbudowana w podzespoły tzw.
"radia kryształkowego".
Właśnie dlatego owe radio było dotychczas jedynym
urządzeniem elektrycznym na Ziemi które pracowało
doskonale nie używając żadnego zasilania w energię.
Niniejsza strona opisuje najważniejsze
szczegóły zasady działania i budowy
ogniwa telekinetycznego.
#1.
Co to takiego owo "telekinetyczne ogniwo":
Nazwa "telekinetyczne ogniwo"
przyporządkowana została do urządzenia
technicznego mojego wynalazku, które to
urządzenie konsumuje energię cieplną jaką
spontanicznie pobiera ono ze swego otoczenia,
oraz zamienia to ciepło bezpośrednio w
energię elektryczną. Produktem pracy
takiego ogniwa jest więc energia elektryczna.
Natomiast energią używaną przez nie do
swego zasilania jest ciepło jakie ono samo
spontanicznie pozyskuje z otaczającego go powietrza.
Ogniwo telekinetyczne można więc żartobliwie
opisać albo jako rodzaj "lodówki na odwyrtkę",
albo też rodzaj "odwrotności grzejnika elektrycznego".
Wszakże podczas pracy ochładza ono swoje
otoczenie, a jednocześnie generuje elektryczność.
Ogniwo to należy do grupy tzw.
urządzeń darmowej energii.
Wszakże generowana przez nie elektryczność
nic nie kosztuje (poza kosztem zbudowania
lub zakupu samego tego urządzenia). Do
swego działania nie potrzbuje ono też
żadnego paliwa czy innej przemysłowo
wytwarzanej formy energii. Zjawiskiem
fizykalnym jakie owo telekinetyczne
ogniwo wykorzystuje w swoim działaniu
do generowania elektryczności, jest
technicznie wyzwalana odwrotność tarcia,
zwana "efektem telekinetycznym".
W sposób bowiem odwrotny jak tarcie
spontanicznie konsumuje ruch a generuje
ciepło, ów efekt telekinetyczny spontanicznie
konsumuje ciepło a generuje ruch. W
ogniwie telekinetycznym ruch wytwarzany
przez ów efekt telekinetyczny jest ruchem
elektronów w obrębie przewodnika, czyli
faktycznie przepływem prądu elektrycznego
generowanego przez owo ogniwo.
W niektórych moich opracowaniach ogniwo
telekinetyczne nazywam również "baterią telekinetyczną".
Powodem równorzędnego używania tych
dwóch nazw w moich opracowaniach jest,
że w ludzkiej terminologii nazwy "ogniwo"
oraz "bateria" są niemal synonimami.
"Ogniwo telekinetyczne" (czasami zwane także
"baterią telekinetyczną") zostało wynalezione
przeze mnie teoretycznie w drugiej połowie
1989 roku. Jego zasada działania wyłoniła
mi się sama z analiz metod i następstw
technicznego wywoływania zjawiska zwanego
"efektem telekinetycznym", które to zjawisko
intensywnie wówczas rozpracowywałem. Opis
sposobu wynalezienia owego ogniwa zawarty
jest w punktach #40 i #41 z podrozdziału A4
monografii
[1/4].
Teoretyczne wynalezienie telekinetycznego ogniwa stało się
możliwe dzięki teorii naukowej nad której rozwojem
wówczas pracowałem. Teoria ta nosi nazwę
Konceptu Dipolarnej Grawitacji.
Jednym ze zjawisk natury które teoria ta dokładnie
wyjaśnia jest właśnie zjawisko
telekinezy.
Z kolei ów technicznie wyzwalany "efekt telekinetyczny"
jest siłą motoryczną każdego ruchu telekinetycznego.
Ponieważ Koncept Dipolarnej Grawitacji
wskazał mi teoretycznie jak w sposób techniczny
wyzwalać ów efekt telekinetyczny, jednocześnie
wskazał mi więc również jak budować ogniwa
telekinetyczne. Pierwsze opisy ogniw telekinetycznych
mojego wynalazku zostały opublikowane w 1990 roku.
Zaprezentowałem je wówczas w pierwszym wydaniu
swojej monografii
[6].
W chwili obecnej najpełniejsze opisy tych ogniw
zaprezentowane są w podrozdziałach K2.4 do
K2.4.3 z tomu 10 monografii
[1/4].
Rekomenduję czytelnikowi rzucenie na nie
okiem. Prezentują one wszakże szczegółowe
wyjaśnienia zasad i opisów które na niniejszej
stronie mogły być jedynie skrótowo streszczone.
Ciekawostką ogniwa telekinetycznego jest, że
faktycznie jest ono produktem badań jakie
daje się nazwać "prześladowaną nauką". Znaczy
badań jakie prowadzone były na przekór że
każdy ich aspekt był potępiany przez innych
naukowców i dlatego musiał być prowadzony
"w podziemiu". Faktycznie też wszystko co
dotyczy telekinezy, efektu telekinetycznego,
oraz ogniwa telekinetycznego, wypracowane
zostało w moim czasie wolnym, na mój prywatny
koszt, oraz zupełnie w oderwaniu od mojej
oficjalnych obowiązków na uczelni. Wyglądało
to tak jakby los faktycznie chciał aby przez
wynalazek ogniwa telekinetycznego zaakcentowane
zostało ludziom, że coś jest nie tak jak powinno
z traktowaniem wynalazców i odkrywców na
Ziemi. Przykładowo, wszelkie najważniejsze
odkrycia i ustalenia dotyczące ogniwa
telekinetycznego dokonane zostały w okresach
mojego życia kiedy byłem bezrobotnym.
Mianowicie w latach 1990 do 1992 (tj. w
okresie najbardziej przygnębiającego w
moim życiu bezrobocia które zmusiło mnie
nawet do opuszczenia Nowej Zelandii w
poszukiwaniu chleba) wypracowałem wszelkie
szczegóły zasad działania, konstrukcji, oraz
podstawowych podzespołów ogniwa telekinetycznego.
(Znaczy generalny pomysł ogniwa telekinetycznego
jaki wypracowałem wcześniej, został wówczas
przeze mnie przetransformowany w szczegółowy
projekt budowy i działania tego urządzenia.)
Natomiast w 2006 roku (tj. w rok po rozpoczęciu
kolejnego długiego okresu bezrobocia,
które zapewne ponownie zmusi mnie do
opuszczenia Nowej Zelandii w poszukiwaniu
chleba), wypracowałem konstrukcję i działanie
dalszych dwóch wersji przeciwsobników,
czyli przeciwsobników odmiennych niż "tuba" -
której konstrukcję i działanie znałem już znacznie
wcześniej. W 2006 roku dokonałem też ogromnie
ważnego odkrycia - mianowicie że tzw. "radio kryształkowe"
faktycznie zawierało w sobie telekinetyczne
ogniwo wbudowane w jego obwody. Zaiste,
los ma swoje sposoby na skuteczne otwieranie
naszych oczu.
Aczkolwiek mi osobiście nigdy nie dana była
szansa abym zbudował wynalezione przez siebie
"ogniwo telekinetyczne", ciągle jego zasada
działania sprawdzona została w faktycznym
życiu. W jakiś czas bowiem po tym jak teoretycznie
wynalazłem swoje "ogniwo telekinetyczne",
tj. w owych latach 1990 do 1992, dokonywałem
analiz konstrukcji i działania już istniejących
na Ziemi prototypów tzw.
urządzeń darmowej energii.
Jak wówczas się okazało, ogniwo telekinetyczne
jest podstawowym podzespołem aż kilku
prototypów owych już działających na Ziemi
"urządzeń darmowej energii". Dwa z owych
urządzeń darmowej energii, które zawierają
w sobie ogniwo telekinetyczne jako jeden ze
swoich podzespołów, opisane zostały nawet, lub
zilustrowane, na pokrewnej stronie internetowej o
darmowej energii,
dostępnej stąd poprzez "Menu 1",
"Menu 2", oraz
"Menu 4".
Mianowicie, są to: (1) "telekinetyczna influenzmaschine"
opisana tam w punkcie #3, oraz zilustrowana tam
na "Fot. #3a" do "Fot. #3c"; a także (2) "piramida telepatyczna"
zilustrowana tam na "Fot. #2a" do "Fot. #2d", jednak dokładniej
opisana w odrębnym traktacie
[7/2]
oraz w podrozdziałach N2 do N2.7 z tomu 11 monografii
[1/4].
Ponadto, moje analizy udokumentowane w punkcie
#5 tej strony dowodzą, że prymitywna wersja właśnie
takiego ogniwa telekinetycznego była wbudowana w
podzespoły tzw. "radia kryształkowego" produkowanego
fabrycznie na początku XX-wieku. Dla uświadomienia
sobie faktu owego wbudowania - porównaj schemat
radia kryształkowego z rysunku "Fot. #2", ze schematem
ogniwa telekinetycznego pokazanym na "Fot. #1".
To właśnie z powodu zawierania w sobie takiej baterii
telekinetycznej, owe radia kryształkowe działały doskonale
bez użycia jakiegokolwiek zewnętrznego zasilania w
energię. Wprawdzie jakaś mroczna siła (zapewne ta
opisana w punkcie #11 tej strony) upowszechniła wśród
ludzi zupełnie błędne wierzenie, że radia kryształkowe
nie wymagały zasilania bowiem pobierały swoją energię
z anteny. Jednak w rzeczywistości nikt nigdy nie sporządził
bilansu energii dla takiego radia. Nikt więc naukowo
nie udowodnił, że energia zasilająca pracę owego
radia naprawdę pochodziła z anteny. Nikomu też
nie udało się zbudować żadnego innego radia które
miałoby podobną antenę i również działałoby bez
zasilania w energię. Gdyby zaś energia naprawdę
dawała się zaabsorbować z anteny, wówczas niemal
każdy rodzaj radia powinien być w stanie tego dokonać.
Fakt więc, że istnieją na Ziemi prototypy działających
urządzeń w których jedną ze składowych jest właśnie
ogniwo telekinetyczne, w połączeniu z istnieniem
rozlicznych przesłanek teoretycznych na poprawność
tego wynalazku (wyjaśnionych w punkcie #7 tej strony),
dowodzi iż opisywana na tej stronie zasada działania
i ogólna budowa ogniwa telekinetycznego jest realna,
wykonalna, oraz że po jej zbudowaniu rzeczywiście
będzie ono działało tak jak tutaj to opisano.
Fot. #1: Schemat ideowy ilustrujący budowę oraz
podstawowe podzespoły ogniwa telekinetycznego.
Powyższa ilustracja stanowi rysunek K7 z tomu 10 monografii
[1/4].
Prezentuje ona schemat ideowy telekinetycznego ogniwa. Na
ogniwo to składają się następujące podzespoły: (I1) oraz (I2) -
dwa telekinetyczne induktorki które generują elektryczność,
(Q) - pulser, (R) - rezonator, (C) - kondensator, (T) - przeciwsobnik,
(A) - autotransformator, (W) - kolektor wyjściowy z którego
użytkownik pobiera prąd generowany przez to ogniwo.
Każdy z owych podzespołów, a także zasada działania
całej baterii telekinetycznej, omówione zostały w treści
niniejszej strony internetowej.
Telekinetyczne ogniwo o ogólnej budowie pokazanej
powyżej może zostać wbudowane w obwody
dowolnego urządzenia elektrycznego lub
elektronicznego jakie ma ono zasilać w energię
elektryczną. Jak dokonano takiego jego wbudowania
w obwody tzw. "radia kryształkowego", ilustruje
to "Fot. #2" poniżej, zaś wyjaśniają to opisy z
punktów #5 oraz #6.3 tej strony. Jak z kolei
wbudowania tego dokonano w obwody tzw.
"piramidy telepatycznej" oraz "telekinetycznej
influenzmaschine" - które również zasilane są
w energię elektryczną takim właśnie ogniwem,
wyjaśnione to zostało na odrębnej stronie o
urządzeniach darmowej energii.
* * *
Zauważ że daje się zobaczyć powiększenie
każdej fotografii z niniejszej strony internetowej. W tym celu wystarczy zwykle
kliknąć na tą fotografie. Ponadto, większość tzw. browserów które
obecnie są w użyciu, włączając w to popularny "Internet Explorer", pozwala na
załadowanie każdej ilustracji do swojego
własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją
zredukować lub powiększyć, a także gdzie ją można wydrukować za pomocą
posiadanego przez siebie software graficznego.
#2.
Jak teoria naukowa nazywana
"Konceptem Dipolarnej Grawitacji"
wyjaśnia telekinezę, efekt telekinetyczny, oraz działanie "ogniwa telekinetycznego":
W 1985 roku dostąpiłem zaszczytu opracowania
dosyć niezwykłej teorii naukowej nazywanej
"Konceptem Dipolarnej Grawitacji".
Aczkolwiek zamiast zostania zaakceptowaną
i rozważaną przez oficjalną naukę ziemską,
jak dotyczas teoria ta głównie jest krytykowana
i atakowana przez wiele "szarych osobistości"
działających z ukrycia, faktycznie w prawdziwym
życiu okazuje się ona ogromnie użyteczna.
Przykładowo, wyjaśnia ona dokładnie jak działa
telekineza, jak wyzwalać telekinezę w sposób techniczny,
a także czym dokładnie jest ów efekt telekinetyczny
jaki umożliwia nam budowanie ogniw telekinetycznych.
Fundamentalnym odkryciem naukowym na
jakim owa teoria zwana
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
została oparta, było ustalenie że pole grawitacyjne
faktycznie wykazuje sobą posiadanie wszystkich
cech tzw. "dynamicznego pola dipolarnego".
Znaczy, początek owej teorii wywodzi się z
odkrycia, że pole grawitacyjne wcale nie jest
polem monopolarnym do jakiego zaliczała
go dotychczasowa nauka, a jest właśnie polem
dipolarnym. Z kolei ów zdawałoby się niewielki
błąd dotychczasowej nauki w zakwalifikowaniu
pola grawitacyjnego do niewłaściwej kategorii,
wprowadza ogromne następstwa do naszego
zrozumienia działania wszechświata. Jeśli bowiem
grawitacja ma charakter dipolarny, czyli jeśli
posiada ona dwa bieguny "In" (tj. "Wlot") oraz
"Out" (tj. "Wylot") - podobnie jak pole magnetyczne
posiada dwa bieguny "N" i "S", wówczas ten biegun
"In" grawitacji jaki widzimy wokół siebie, jest tylko
jednym z biegunów tego pola. Drugi biegun "Out"
grawitacji musi więc gdzieś się przed nami
ukrywać. Ponieważ grawitacja ma charakter
koncentryczny, praktycznie to oznacza, że
drugi biegun "Out" dipolarnej grawitacji musi wnikać
do innego świata i tam wyłaniać się w sposób
niedostrzegalny dla naszych zmysłów fizycznych.
Pierwszym i najważniejszym więc następstwem
dipolarnej grawitacji jest, że zgodnie z nią wszechświat
musi się składać aż z dwóch równoległych
światów, tj. "naszego świata" w którym my
żyjemy, oraz równoległego do niego
"przeciw-świata" do którego nasze
zmysły fizyczne nie mają dostępu. Jak też
można wykazać, wymóg obustronnego
balansowania sił grawitacyjnych, powoduje
jeszcze jedno szokujące dla nas następstwo.
Mianowicie, w takiej dipolarnej grawitacji
każdy obiekt uformowany z materii jaki istnieje
w naszym świecie, w owym przeciw-świecie
musi posiadać swój duplikat wykonany z
"przeciw-materii". Wyrażając to innymi słowami,
zgodnie z Konceptem Dipolarnej Grawitacji
każdy z nas ludzi żyjący w naszym świecie
musi posiadać swego "ducha" żyjącego w
przeciw-świecie. "Ducha" takiego, czyli swój
przeciw-materialny duplikat, zgodnie z tym
konceptem posiadają także wszelkie inne
obiekty, a więc drzewa, skały, samochody,
komputery, itp.
Ów Koncept Dipolarnej Grawitacji stwierdza także,
że owego "ducha" dowolnego obiektu można też
pochwycić i przemieścić w inne miejsce. Ponieważ
jednak jest on związany siłami grawitacyjnymi
z danym obiektem instniejącym w naszym
świecie, jeśli "ducha" tego przemieścimy w
przeciw-świecie, wówczas jego obiekt zostanie
pociągnięty i przemieszczony także i w naszym
świecie. Taki sposób przemieszczania obiektów,
w którym łapie się i przemieszcza "ducha" owych
obiektów, podczas gdy same te obiekty są ciągnięte
za swymi "duchami" przez siły grawitacyjne, znany
jest na Ziemi pod nazwą "telekineza". Koncept
Dipolarnej Grawitacji wyjaśnia również, że telekinezę
daje się wyzwalać technicznie. Owa techniczna
wersja telekinezy wyzwalana jest kiedy "ducha"
danego obiektu "owinie" się w linie sił pola
magnetycznego, a następnie owe linie sił się
przyspieszy.
Wskazania Konceptu Dipolarnej Grawitacji
informujące nas jak technicznie wyzwalać
"efekt telekinetyczny" mają też tą zaletę,
że dokładnie definiują one czym właściwie
jest ów efekt. Przytoczmy więc teraz ową
definicję, zaczerpniętą z podrozdziału H6.1.2
tomu 4 monografii
[1/4].
Oto ona:
"Efekt telekinetyczny jest to zjawisko pośredniej
manipulacji materialną formą danego obiektu
poprzez oddziaływanie na przeciw-materialny
duplikat tego obiektu". Efekt telekinetyczny
jest więc m.in. źródłem ruchu telekinetycznego,
podobnie jak siła fizyczna jest źródłem ruchu
fizycznego. Istnieją jednak istotne różnice pomiędzy
siłą fizyczną i efektem telekinetycznym. (Te różnice
są powodem dla którego, w wyjaśnieniach jakie
nastąpią, unikam używania nazwy "telekinetyczna
siła" w odniesieniu do wytwarzającego ruch
produktu efektu telekinetycznego. Raczej nazywam
go z użyciem zwrotu "napór telekinetyczny".)
Najważniejsza z tych różnic polega na tym, że
(1) efekt telekinetyczny NIE oddaje reakcji siłowej
skierowanej na swego wyzwoliciela (sprawcę).
(Jak wiemy, dla siły fizycznej każda akcja musi
wytworzyć odpowiadającą jej reakcję, jaka zostaje
zwrócona i wywarta na obiekt który powoduje tą
akcję.) Praktycznie powyższe oznacza, że wzrost
wydajności urządzenia wyzwalającego efekt
telekinetyczny nie powoduje zwiększania konsumpcji
energii przez dane urządzenie. Ponadto, trzymanie
takich urządzeń telekinetycznych wcale nie wymaga
zwiększenia siły podnoszącej, kiedy urządzenia te
zwiększają wagę ciężarów jakie one sobą podnoszą.
To zaś sugeruje, że urządzenie jakie wyzwala ów
efekt może również być zawieszone w próżni.
Wszakże brak sił reakcji pozwala aby utrzymywało
się ono bez zmiany pozycji, bez względu na skalę
działań na innych obiektach jakie ono wykonuje.
Dla przykładu, kieszonkowy dźwig telekinetyczny
podnoszący dowolny obiekt, np. budynek lub
ogromny kamień, może być utrzymywany w ręku
dziecka bez żadnego wysiłku. Nawet więcej, powyższe
implikuje, że za pośrednictwem efektu telekinetycznego
można uzyskać rezultaty niemożliwe do osiągnięcia
przy ruchach fizycznych. Ich przykładem może być
dany obiekt podnoszący sam siebie na określoną
wysokość. Jak wiadomo, przy
ruchach fizycznych jest to całkowicie niemożliwe.
Stąd bierze się anegdotyczne powiedzenie o "kimś
podnoszącym siebie samego za włosy". Przykładem
telekinetycznego samo-wznoszenia się jest "lewitacja",
czyli samo-podnoszenie się osób. Inną zasadniczą
różnicą pomiędzy efektem telekinetycznym i siłą
fizyczną jest, że (2) Zasada Zachowania Energii
wypełniana jest w efekcie telekinetycznym przez
manipulowane nim obiekty na drodze samoczynnego
absorbowania przez nie energii otoczenia.
To zaś oznacza, że energii wymaganej dla
dokonania ruchu telekinetycznego dostarczać
zawsze muszą odbiorcy, a nie dawcy, tego ruchu.
Dlatego wykonanie pracy telekinetycznej nie
wymaga dostarczenia jakiejkolwiek energii
zewnętrznej. Stąd wypełnianie Zasady Zachowania
Energii przez odbiorców (nie zaś przez dawców)
ruchu telekinetycznego zachodzi poprzez ochładzanie
otoczenia danych obiektów podczas odbywania
przez nie przemieszczeń telekinetycznych.
To z kolei związane jest m.in. z raptownym
chłodzeniem otoczenia obiektów przemieszczanych
telekinetycznie, z emitowaniem przez nie szczególnego
rodzaju świecenia nazywanego "jarzeniem pochłaniania", itp.
Znajomość efektu telekinetycznego oraz zasad
jego wyzwalania pozwala nam wypracować
działanie "ogniwa telekinetycznego". Oto więc
skrótowy opis tego działania.
Każde takie ogniwo działa ponieważ jego pulser
(Q) wysyła do niego jednostajny strumień impulsów
elektrycznych. Każdy z owych impulsów jest
poddawany wzmocnieniu w dodatkową energię
przez induktorki telekinetyczne (I1) i (I2). Stąd moc elektryczna
każdego impulsu staje się wyższa na wyjściu z
owych induktorków, niż była ona na wejściu do
nich. Wszystko więc co jeszcze jest konieczne,
to gromadzić owe małe zwiększenia energii
każdego impulsu (znaczy dodawać je razem
ze sobą), oraz przekazać je po zesumowaniu
do zewnętrznego odbiorcy. Tego dodawania
razem dokonuje rezonator (R) który dostarcza
także impulsy do gniazdka wyjściowego (W).
Rozenator ten jest po prostu obwodem drgającym.
Wiadomo zaś, że wszelkie obwody drgające
gromadzą w sobie (sumują) małe porcje energii
jakie są im dodawane w poszczególnych impulsach.
Ponieważ współpraca pomiędzy rezonatorem
(R) i pulserem (Q) może być wstrzymywana
przez tzw. "punkty martwe" jakie występują we
wszelkich systemach oscylujących, ogniwo to
używa jeszcze jeden podzespół nazywany
przeciwsobnikiem (T), ktory eliminuje owe
"punkty martwe". Usuwa on punkty martwe,
synchronizuje nawzajem oscylacje w rezonatorze
(R) z oscylacjami w pulserze (Q), oraz pozwala
owemu urządzeniu aby zainicjowało swoje
oscylacje kiedykolwiek tylko bateria telekinetyczna
zostaje włączona do działania.
#3.
Podstawowe podzespoły "telekinetycznego ogniwa" oraz ich przeznaczenie:
Powodem że ogniwo telekinetyczne jest w
stanie zadziałać jako całość, jest iż każdy
z jego podzespołów składowych harmonicznie
dodaje swój wkład do tego działania. Znaczy
każdy z tych zespołów wypełnia nałożoną
na niego funkcję, jaka razem z funkcjami
pozostałych zespołów formuje sobą zasadę
działania całego tego ogniwa. Opiszmy więc
poniżej każdy z tych podzespołów składowych,
oraz wyjaśnijmy sobie jakie zadanie on
wypełnia w działaniu całej baterii:
#3.1.
Induktorki telekinetyczne "I1" i "I2" - czyli podzespoły które telekinetycznie generują elektryczność:
Najważniejszym podzespołem każdego ogniwa
telekinetycznego są dwa induktorki oznaczane
(I1) i (I2) na wszystkich rysunkach w moich
publikacjach - włączając w to także niniejszą
stronę internetową, a także odrębną stronę o
urządzeniach darmowej energii.
Induktorki owe są właśnie tymi podzespołami,
w których telekinetyczne generowanie elektryczności
się odbywa. Oba owe induktorki składają się
z magnesu stałego na jakim nawinięte zostały
zwoje przewodnika. Aby generować darmową
elektryczność w obu połówkach sinusoidalnego
cyklu zmian prądu, aż dwa takie induktorki są
konieczne, w każdym z których zwoje zostały
nawinięte w odwrotnym kierunku w odniesieniu
do polaryzacji magnetycznej ich magnesu stałego.
Zasada generowania darmowej elektryczności
w owych induktorkach jest bardzo prosta.
Mianowicie pole magnetyczne magnesów
stałych na jakich owe induktorki zostały nawinięte
zmienia kształt (normalnie) sinusoidalnych
krzywych zgodnie z którymi przebiegają impulsy
elektryczne jakie przepływają przez te induktorki.
Wynikiem tej zmiany ich kształtu jest, że zamiast
normalnie sinusoidalnego przebiegu zmian
przepływającego pradu, prąd ten zaczyna przebiegać
zgodnie z kształtem krzywej jaka przyspiesza i
opóźnia elektrony. Z kolei owe przyspieszenia
i opóźnienia elektronów powodują wyzwalanie
efektu telekinetycznego (znaczy wyzwalanie
"odwrotności tarcia") który to efekt zaczyna
działać na przepływające elektrony. Ów efekt
telekinetyczny spontanicznie zamienia ciepło
zawarte w otoczeniu owych induktorków na
bardziej energiczny przepływ elektronów w
obrębie ich przewodników. Jako wynik, takie
induktorki dodają małe porcje energii do
każdego impulsu elektrycznego jaki przez
nie przepływa. Jednocześnie absorbuja one
energię termiczną zawartą w ich otoczeniu.
(Znaczy, kiedy dodają one energii do impulsów
prądu jaki przepływa przez nie, jednocześnie
ochładzają one swoje otoczenie.) W ten sposób
Zasada Zachowania Energii jest spełniona,
podczas gdy darmowa elektryczność ciągle
jest generowana.
#3.2.
Pulser "Q" - czyli podzespół który generuje drgania wymuszające i synchronizujące działanie całego ogniwa:
Induktorki opisane powyżej nie generują
własnej elektryczności. Jedynie dodają one
dodatkowej energii do słabych impulsów
elektrycznych jakie przez nie przepływają,
jednak jakie pochodzą z innych źródeł.
Dlatego, aby induktorki te nieustannie
pobudzać do działania, wymagane jest
zaopatrywanie ich w nieprzerwany ciąg
impulsów elektrycznych. Z tego powodu,
kolejnym istotnym podzepołem każdej
baterii telekinetycznej jest tzw. "pulser" (Q).
Pulser taki to po prostu dowolny podzespół
(lub urządzenie), jaki dostarcza induktorkom
(I1) i (I2) wymaganego przez nie jednorodnego
ciągu impulsów elektrycznych.
W "telekinetycznej influenzmaschine" pokazanej
na rysunku "Fot. #1" oraz opisanej w punkcie #3
strony internetowej o
urządzeniach darmowej energii,
a także pokazanej na rysunku K4 w monografii
[1/4], takim pulserem jest specjalna
elektroda oznaczona (ho), jaka zawieszona
jest tuż nad wirującym dyskiem tej maszyny
oraz naprzeciwko magnesu stałego, a stąd
jaka gromadzi z tego wirującego dysku
jednorodny ciąg impulsów elektrycznych.
Z kolei w "telekinetycznym ogniwie" pokazanym
tam na rysunku "Fot. #2a" (tj. na rys. N1 z [1/4]),
takim pulserem jest zwykły kryształ kwarcowy
(Q) który wprowadzony zostaje w jednostajne
wibracje przez wiązkę fal telepatycznych jakie
są na nim koncentrowane przez pudło
rezonansowe piramidy która kryształ ten otacza.
Pulser faktycznie wypełnia aż kilka funkcji w ogniwie
telekinetycznym. Najważniejsza z tych funkcji to
właśnie owo wymuszanie przepływu impulsów
przez oba induktorki (I1) i (I2). To z kolei powoduje
telekinetyczne generowanie w nich elektryczności.
Kolejną jego funkcją jest sterowanie częstotliwością
prądu generowanego przez dane ogniwo. Częstotliwość
ta będzie bowiem dokładnie równa częstotliwości
sygnałów wysyłanych przez pulser.
#3.3.
Rezonator "R" - czyli obwód drgający który wiąże i sumuje ze sobą energię generowaną przez to ogniwo:
Induktorki ogniwa telekinetycznego pracują
poprzez niewielkie zwiększanie zasobu
energii elektrycznej, która zakumulowana
jest w każdym pojedynczym pulsie prądu
elektrycznego jaki przez nie przepływa.
Jednak owe niewielkie przyrosty energii
muszą potem być przez coś dodane do
siebie, tak aby pomału budować z nich
wydatek z całego telekinetycznego ogniwa.
Owo dynamiczne dodawanie do siebie
małych impulsów mocy elektrycznej jest
dokonywane przez podzespół nazywany
"rezonatorem" oraz oznaczony (R) na
rysunku "Fot. #1" powyżej. Ów rezonator
to po prostu elektroniczny obwód oscylacyjny.
Działa on w ogniwie telekinetycznym w
sposób podobny jak działa huśtawka z
siedzącym na niej dzieckiem, która do
energii już związanej z masą tego dziecka
stopniowo dodaje pojedyńcze porcje
energii jakie rodzic powtarzalnie dostacza
poprzez nieustanne popychanie tego
dziecka w trakcie jego hustania się.
Jeśli rezonator (R) skonstruowany jest w taki
sposób, że jego oscylacje elektryczne w obu
kierunkach przepływają przez oba induktorki
telekinetyczne (I1) oraz (I2), wówczas narastanie
w nim energii ma charakter lawinowy. Powodem
tego jest fakt, że przyrost energii elektrycznej
dodatkowo generowanej przez te induktorki,
jest zawsze proporcjonalny do mocy
elektrycznej jaka już przepływa przez owe
induktorki. Dlatego jeśli induktorki (I1) i (I2)
są częścią rezonatora (R), wówczas rezonator
ten nie tylko sumuje ze sobą telekinetyczne
przyrosty energii, ale dodatkowo wzmacnia on
wielkość tych przyrostów energii w sposób lawinowy.
#3.4.
Przeciwsobnik "T" - czyli podzespół który pozwala ogniwu zastartować nawet z punktu martwego,
który synchronizuje oscylacje wszystkich podzespołów ogniwa, który
nadaje ogniwu wymaganą liczbę stopni swobody, itp.:
"Przeciwsobnik" albo "reciprocator" na
rysunkach z tej strony internetowej oraz
na rysunkach z monografii [1/4] oznaczany
jest literą (T). Jest on następnym istotnym
podzespołem baterii telekinetycznej.
Przeciwsobnik ten wypełnia w ogniwie
aż cały szereg dosyć złożonych funkcji.
Faktycznie to bez niego ogniwo owo nie
jest w stanie zadziałać. Wyczerpujące
omówienie wszystkich funkcji tego
podzepołu zawarte zostało w podrozdziałach
K2.3 i N2.3.3 z tomów odpowiednio 10 i 11 monografii
[1/4].
Najłatwiej zrozumieć do czego służy ów przeciwsobnik
na przykładzie sposobu na jaki rozwiązany on
został w starych lokomotywach parowych. Jak
każdemu zapewne wiadomo, stare lokomotywy
parowe napędzane były tłokiem jaki wykonywał
ruch posuwisto-zwrotny we wnętrzu cylindra. W
sensie więc źródła ruchu, lokomotywy parowe
napędzane były systemem jaki również generował
ruch oscylujący - znaczy ruch identyczny do
tego jaki jest źródłem elektryczności w baterii
telekinetycznej. Jednak w każdym systemie
który wytwarza ruch oscylujący, zawsze występują
dwa punkty skrajne w jakich następuje zmiana
kierunku tego ruchu. Punkty te nazywane są
"punktami martwymi". Dla przykładu, w owych
dawnych silnikach parowych te dwa punkty
leżą w miejscach w których tłoki zakańczają
swój ruch w jednym kierunku, oraz zaczynają
ruch w odwrotnym kierunku. Powodem dla
jakiego owe dwa punkty nazywane są "punktami
martwymi" jest, że jeśli przykładowo tłok lokomotywy
zatrzyma się w którymś z owych punktów,
wówczas już nie daje się go ponownie
uruchomić poprzez wpuszczenie pary do
danego cylindra. Praktycznie to oznacza, że gdyby
np. jakaś lokomotywa mająca tylko jeden cylinder
i jeden tłok tak pechowo zatrzymała się na
stacji, że jej tłok znalazłby się w jednym z owych
dwóch punktów martwych, wówczas nie dałoby
się nią już ruszyć przez tak długo, aż wszyscy pasażerowie
powysiadaliby z pociągu i ją ręcznie przepchnęli
tak że jej tłok znalazłby się już poza owym punktem
martwym. Aby więc uniemożliwić takie stanięcie
lokomotyw parowych z ich tłoczyskiem zatrzymanym
w owym punkcie martwym, dawni inżynierowie
zaczęli zaopatrywać każdą lokomotywę w dwa
tłoki pracujące w dwóch odrębnych cylindrach.
Każdy z tych tłoków umieszczany był po przeciwstawnej
stronie lokomotywy. Z kolei oba z owych tłoków
sprzęgane były korbowodami z parą zespojonych
ze sobą kół napędowych lokomotywy. Owo ich
sprzęgnięcie było jednak dokonywane z przesunięciem
fazowym wynoszącym 90 stopni. Znaczy, kiedy
jeden z tych tłoków znajdował się w swoim punkcie
martwym, wówczas drugi z tłoków sprzężonych
z tą samą parą kół lokomotywy znajdował się
właśnie w połowie swego ruchu posuwistego.
Takie więc umiejętne sprzężenie owych tłoków
konstytuowało "przeciwsobnik" dla lokomotywy
parowej. Przeciwsobnik ów wypełniał w lokomotywie
parowej aż cały szereg funkcji, wiele z których w innych
napędach musiało być wypełniane przez odrębne
urządzenia. Przykładowo synchronizował on ze sobą
cykle obu tłoków lokomotywy, oraz nadawał im
wzajemne przesunięcie fazowe wynoszące 90 stopni.
Dzięki temu umożliwiał on lokomotywie ruszenie
z każdego miejsca w jakim się zatrzymała.
Dodatkowo, dostarczał on tłokom inercji w ich
ruchu. Dzięki temu pozwalał on lokomotywom
na równomierną pracę pozbawioną szarpnięć.
Podobne funkcje wypełnia też przeciwsobnik
w ogniwie telekinetycznym. Tyle, że zamiast
inicjowania, synchronizowania i podtrzymywania
oscylacji mechanicznych, inicjuje on tam, synchrnizuje,
wyrównuje, oraz podtrzymuje oscylacje elektryczne.
Gdyby więc spróbować podsumować tutaj
w wielkim skrócie najważniejsze funkcje
przeciwsobnika w ogniwie telekinetycznym, to
są one bardzo podobne do funkcji owych dwóch
tłoków podłączonych do dwóch zespolonych ze sobą
kół napędowych z tamtych starych lokomotyw
parowych, lub wału korbowego i zespolonych
z tym wałem tloków z nowoczesnych silników
samochodowych. (Pechowo, niewielu ludzi wie
to co wyjaśniłem powyżej, tj. że stare lokomotywy
parowe, aby móc ruszyć z miejsca wraz z
ciężkimi wagonami, musiały mieć co najmniej
dwa tłoki, które były sprzężone ze sobą poprzez
parę zespolonych ze sobą kół napędowych - tak
aby działały ze wzajemnym przesunięciem fazowym
90 stopni w ich cyklach działania.) Mianowicie,
ów przeciwsobnik synchronizuje pozostałe
podzespoły oraz zapobiega powstawaniu
elektrycznych punktów martwych we
wzajemnym współdziałaniu poszczególnych
podzespołów danej baterii telekinetycznej.
Wszakże, jak czytelnik zapewne wie to doskonale,
każdy system oscylujacy posiada owe dwa
punkty w swoim ruchu, jakie nazywane są
właśnie "punktami martwymi". W silnikach
owe dwa punkty leżą w miejscach w których
tłoki zakańczają swój ruch w jednym kierunku,
oraz zaczynają ruch w odwrotnym kierunku.
Natomiast w elektronicznych systemach
oscylujących punkty te leżą w miejscach nawrotu
ich sinusoid prądowych. Kiedy mamy więc
sytuację, jak ta w baterii telekinetycznej, że
kilka odrębnych systemów oscylujących
współpracuje nawzajem ze sobą, owe punkty
martwe uniemożliwiają współpracę - jeśli nie
zostaną nawzajem uszeregowane za pomocą
odpowiedniego przesunięcia fazowego. W
ogniwie telekinetycznym owego wymaganego
przesunięcia fazowego dostarcza właśnie
"przeciwsobnik". Faktycznie też, bez takiego
przeciwsobnika, bateria telekinetyczna nie
byłaby w stanie np. ani ruszyć z miejsca, ani
kontynuować poprawnej pracy. Ponieważ
działanie przeciwsobników (T) jest dosyć
złożone, oraz obejmuje sobą nieco więcej
funkcji i wymogów niż jestem to w stanie
wyjaśnić na krótkiej stronie internetowej,
zalecałbym poczytać o nich dodatkowo z
podrozdziałów N2.3.3 i K2.3 monografii [1/4],
gdzie zostały one opisane dosyć wyczerpująco
oraz ze wszelkimi wymaganymi szczegółami.
Jak każdy podzespół oraz urządzenie techniczne,
również przeciwsobnik może zostać zbudowany
w jednej z kilku możliwych jego odmian i rozwiązań
technicznych i konstrukcyjnych. Najważniejsze z tych odmian
to (1) "kluster kryształków galeny" - typu używanego
kiedyś w tzw. "radioodbiornikach kryształkowych",
(2) "tandem kryształów kwarcowych", oraz (3) "tuba"
zawierająca kryształy soli kuchennej wymieszane
z rtęcią. Budowę i wykonanie każdej z tych odmian
opisano poniżej w punkcie #4.4 tej strony. Dla
przykładu, jeśli przeciwsobnik jest zbudowany
jako "tuba" (T), wówczas zawiera w sobie
objętościowo równą mieszaninę gruboziarnistej
soli kuchennej oraz rtęci, utrzymywaną pod próżnią.
Więcej informacji na temat przeznaczenia,
działania oraz budowy przeciwsobnika zawarte
zostało w podrozdziałach K2.4.1 i N2.4 z tomów
odpowiednio 10 i 11 monografii
[1/4].
#3.5.
Autotransformator "A" - czyli podzespół który przekazuje użytkownikowi elektryczność generowaną przez to ogniwo:
Autotransformator (A) z ogniwa telekinetycznego
wypełnia aż dwie funkcje. Po pierwsze dostarcza
on dodatkowej tzw. "induktancji", czyli inercji
elektrycznej, do obwodu oscylacyjnego rezonatora
(R). Po drugie zaś obniża on (transformuje)
relatywnie wysokie napięcie jakie bateria ta
generuje, do napięcia jakie użytkownik życzy
sobie odbierać na wyjściu (W) z owej baterii.
#4.
Wykonanie podstawowych podzespołów "telekinetycznego ogniwa":
Każdy z podstawowych podzespołów ogniwa
telekinetycznego daje się wykonać aż na
kilka odmiennych sposobów. Na każdy też
z owych sposobów wykonania poszczególnych
podzespołów nałożone są odpowiednie
wymagania. Omówmy więc teraz jak sporządzić
każdy z owych podzespołów, a także jakie
wymagania nałożone są na poszczegółne
sposoby jego wykonania:
#4.1.
Induktorki telekinetyczne (I1) i (I2):
Te powstają poprzez nawinięcie zaizolowanego
przewodnika na magnesy stałe. W ogniwie
telekinetycznym potrzebne są aż dwa takie
induktorki. Każdy z nich musi posiadać
przeciwstawnie nawinięte zwoje przewodnika
w odniesieniu do polaryzacji magnesu
na jakim zostały one nawinięte. Znaczy,
jeden induktorek nawinięty powinien być
prawoskrętnie, drugi zaś - lewoskrętnie.
Jak to wyjaśniłem w punkcie #5 te strony,
fabrycznie produkowanym induktorkiem
telekinetycznym jest każda słuchawka starego
typu, która zawiera w sobie magnesik z
nawiniętymi na nim uzwojeniami. Jedyny
problem z użyciem pary takich słuchawek
jako induktorki dla pełnosprawnego ogniwa
telekinetycznego, jest że w obu takich słuchawkach
uzwojenia nawinięte są w tym samym kierunku.
(Tj. oba prawoskrętnie, podczas gdy każde z nich
powinno być nawinięte przeciwstawnie do drugiego.)
#4.2.
Pulser (Q):
Pulserem (Q) może być dowolne źródło
pulsującego sygnału elektrycznego o
określonej (i stałej) częstotliwości.
Aby uświadomić czytelnikowi jakie źródła
takich sygnałów mogą w tym celu zostać
użyte w praktyce, dokonajmy tutaj przeglądu
pulserów które już były używane, lub były
zaplanowane do użycia, w jakichś konkretnych
ogniwach telekinetycznych o jakich jest
mi wiadomo. Oto one:
(1) Elektrody z tarczy maszyny elektrostycznej
oraz zawieszona nad nimi głowica zbierająca.
Przykładowo, w ogniwie telekinetycznym zabudowanym
do "telekinetycznej influenzmaschine" opisanej
w punkcie #3 strony internetowej o
urządzeniach darmowej energii,
pulserem jest specjalna zbierająca głowica
indukcyjna "ho" umieszczona na wprost elektrod
wirującej tarczy tej maszyny.
(2) Kryształ kwarcowy zawieszony w ognisku
piramidy. Z kolei w ogniwie telekinetycznym
zabudowanym do "piramidy telepatycznej" opisanej
w traktacie
[7/2],
a także w punkcie #2 strony internetowej o
urządzeniach darmowej energii,
pulserem jest kryształ kwarcowy (Q)
zawieszony w punkcie ogniskowym
piramidy (D).
(3) Tory kolejowe odizolowane od
ziemi. W latach 1995 do 2000
razem z moim współpracownikiem,
Evan'em Hansen'em z Utah, USA,
pracowaliśmy razem nad wersją
ogniwa telekinetycznego o ogromnej
mocy (jakiego wydajność elektryczna miała być
porównywalna do wydatku niektórych elektrowni),
w którym pulserem miały być naturalne pulsacje
elektryczne samoczynnie pojawiające się
w torach kolejowych odizolowanych od ziemi
ponieważ ułożone one były na drewnianych
podkładach. Kiedy obecnie myślę o owym
projekcie, wówczas uświadamiam sobie, że
faktycznie to planowaliśmy zbudować nieco
udoskonaloną wersję gigantycznego "radia kryształkowego"
opisanego w punkcie #5 tej strony. Tyle że
dla zwiększenia jego mocy na wejściu (a stąd
i na wyjściu), jako anteny chcieliśmy w nim
użyć torów kolejowych leżących na drewnianych
podkładach - znaczy torów odizolowanych od
ziemi. (Prace nad owym ogniwem zostały
jednak nagle przerwane dnia 23 czerwca 2000 roku,
kiedy to mój współpracownik umarł w tajemniczych
okolicznościach, prawdopodobnie będąc
zamordowany - po szczegóły śmierci
Evan'a Hansen'a patrz podrozdział A4
z tomu 1 monografii [1/4], zaś po szczegóły
"przekleństwa wynalazców" jakie
prześladuje i notorycznie uśmierca m.in.
budowniczych urządzeń darmowej energii -
patrz punkt #11 niniejszej strony.)
(4) Napowietrzna antena radiowa.
Jako pulser użyta może również
zostać długa napowietrzna antena radiowa.
Faktycznie też, w tzw. "radiu kryształkowym"
opisywanym poniżej w punktach #5 i #4.4,
antena taka używana była właśnie w charakterze
pulsera. Wszakże antena taka przechwytuje
fale elektromagnetyczne o określonej
długości, które za pośrednictwem
przeciwsobnika kryształkowego mogą
zostać zamienione w impulsy elektryczne
o określonej częstości drgań własnych.
(5) Obwody zegara kwarcowego na baterie.
Jak to wyjaśniłem w punkcie #6 tej strony, ja
od dawna zabieram się za budowę opisanej
tutaj baterii. Z tego powodu od dawna mam
zaplanowane jak najszybciej i najefektywniej
wykonać poszczególne podzespoły tej baterii.
W owych moich planach, w pierwszym etapie
badań w charakterze pulsera (Q) mam zamiar
wykorzystać gotowe źródło pulsujących sygnałów
elektrycznych, jakim jest każdy już zbudowany
zegar kwarcowy na baterie. W tym celu planuję
rozebrać specjalnie do tego zakupiony duży zegar
kwarcowy, odsłonić jego obwody elektroniczne,
a następnie podłączyć się do owych obwodów
aby zbierać z nich pulsujący sygnał elektryczny.
Z kolei w drugim etapie badań mam zamiar
zbudować swój własny obwód kwarcowy podobny
do tego istniejącego w zegarach kwarcowych,
tyle że zasilanie do niego doprowadzone byłoby
z tej samej baterii telekinetycznej jaką pulser ten
steruje (dla zainicjowania pracy owej baterii, kwarc
z owego zegara ściskałoby się ręką - podobnie jak
to czyni się w celach zapłonowych z piezoelektryczną
zapalniczką gazową wbudowaną w kuchenkach
gazowych).
#4.3.
Rezonator (R):
Rezonatorem (R) może być dowolny elektryczny
obwód drgający, jaki konstruktor danego
ogniwa telekinetycznego zdecyduje się
użyć w swojej konstrukcji. Oczywiście,
jak każdy elektryczny obwód drgający,
na rezonator ten musi się składać jakiś
kondensator (C) oraz jakiś induktor (A).
W pierwszym etapie prac rozwojowych
na opisywanym tu ogniwie telekinetycznym,
jakie ja sam planuję zrealizować, ów
rezonator (R) będę tak budował aby
jego częstość własna dokładnie się
pokrywała z częstością z jaką pulsuje sygnał
generowany przez pulser (Q) adoptowany z
zegara kwarcowego.
#4.4.
Przeciwsobnik (T):
W sensie swojej konstrukcji, wszystkie
przeciwsobniki dla ogniw telekinetycznych
będą skonstruowane podobnie. Mianowicie
wszystkie z nich będą składały się z dwóch
elektrod, pomiędzy którymi zawarte będą
jakieś kryształki wytwarzające efekt piezoelektryczny.
Jednak, jak ma to miejsce w przypadku każdego
urządzenia czy podzespołu technicznego wypełniającego
ściśle określoną funkcję, również przeciwsobniki
dla ogniw telekinetycznych dawało się będzie
rozwiązać technicznie i budować aż na
kilka odmiennych sposobów. Omówmy
tutaj więc te z owych rozwiązań przeciwsobników,
o których już jest nam wiadomo że sprawdziły
się one w działaniu i z całą pewnością pracują
tak jak powinny.
(1) Kluster kryształków galeny.
Prawdopodobnie jest on najprostrzym do
wykonania ze wszystkich możliwych rozwiązań
tego podzespołu. Na dodatek, jest to rozwiązanie
techniczne przeciwsobnika, które sprawdzone
było już tysiące razy w działaniu. Można je także
samemu przetestować w działaniu w oderwaniu
od ogniwa telekinetycznego - używając go po prostu
jako podzespół "radia kryształkowego". Stąd
mamy o nim pewność, oraz z góry wiemy, że
z całą pewnością będzie działało w naszej
baterii. Uzyskanie przeciwsobnika
kryształkowego sprowadza się do sztuki
takiego podłączenia dwóch elektrod
do klustera przewodzących kryształków
wytwarzających "efekt piezoelektryczny",
aby naturalny przepływ prądu przez owe
kryształki formował przeciwsobnik dla
wymaganej częstotliwości. Ja osobiście
ani nie eksperymentowałem z takim
"przeciwsobnikiem kryształkowym"
w jego zastosowaniu do ogniwa
telekinetycznego, ani nie napotkałem się
z opisami eksperymentów innych badaczy.
Jednak w czasach młodości często "bawiłem"
się z tzw. radiowymi "odbiornikami kryształkowymi".
Doskonale więc pamiętam działanie, użycie,
oraz znaczenia klusterów kryształków "galeny"
w owych pierwszych odbiornikach radiowych
używanych na Ziemi i nazywanych właśnie
"odbiornikami kryształkowymi". (Galena jest
to kryształkowata forma "lead sulfide" - siarczek
ołowiu (PbS). Jej ciekawostką jest, że formuje
ona izometryczne kryształki o własnościach
bardzo podobnych do kryształków soli kuchennej.)
Pamiętam więc, że aby praktycznie uzyskać owo właściwe
podłączenie obu elektrod do klustera kryształków
galeny, tak aby konstytułowało ono działający
przeciwsobnik, zwykle tylko jedna elektroda
była podłączona na stałe do tego klustera.
Druga zaś elektroda miała kształt cieniutkiej
igiełki (po angielsku nazywanej
"cat's-whisker" - co znaczy "koci wąsik"),
którą probierczo dotykało się kryształy
galeny w różnych miejscach - aż
zadziałały one jako przeciwsobnik.
Interesujące, że kiedy kryształy te w
końcu zadziałały jako przeciwsobnik,
zaś dzięki temu odbiornik kryształkowy
przechwytywał wybraną falę radiową,
wówczas owe kryształki galeny produkowały
iskrzenie i jarzyły się w ciemności niemal
dokładnie tak samo jak poniżej opisane
jest to dla pracującego i jarzącego się
przeciwsobnika w kształcie tuby
z kryształami soli i rtęcią w swoim środku.
Na bazie tamtych doświadczeń osobiście
wierzę, że taki właśnie spory kluster kryształków
"galeny" - identycznych do tych używanych
w dawnych "odbiornikach kryształkowych",
będzie najprostrzym przeciwsobnikiem
dla ogniwa telekinetycznego. Jednak dla
mnie osobiście najbardziej szokujące jest
odkrycie opisane poniżej w punkcie #5 tej
strony, mianowicie że całe takie stare
"radia kryształkowe" faktycznie były prymitywnymi
wersjami działających prototypów opisywanych
tutaj ogniw telekinetycznych. Czyli w
czasach swojej młodości bawiłem się z
tymi ogniwami telekinetycznymi wcale z
tego nie zdając sobie sprawy.
Galena (PbS) jest jednym z najczęściej spotykanych
minerałów na Ziemi. Wszakże to ona jest rudą
z jakiej otrzymywany jest ołów. Nie powinniśmy
więc mieć żadnych trudności z jej znalezieniem
samemu. Dla zbudowania przeciwsobnika
potrzeba jej też bardzo niewiele. Wystarczy
nam mały kluster jej czystych kryształków.
Wymiary tego klustera nie muszą przekraczać
wymiarów połowy jajka wróbla. Największe
jej pokłady znajdują się w okolicach wszystkich
obszarów gdzie kiedyś wytwarzano, lub obecnie
wytwarza się, ołów. Jest ona także obecna
w obszarach gdzie pozyskiwano inne minerały
z jakimi ołów współwystępuje, np. srebro, cynk,
miedź, czy antymon. Niemal każdy kraj ma takie
obszary. W Polsce sporo ich znajduje się na
Dolnym Śląsku.
Nadające się na przeciwsobniki klustery
kryształków galeny można też znaleźć jako
żyłki przerastające skały praktycznie niemal
wszędzie gdzie niedawno ktoś skały te wyłamywał,
a więc w kamieniołomach, kopalniach, jaskiniach,
urwiskach skalnych, a nawet poboczach
nowobudowanych dróg przebiegających
w wykopach wyciętych w skałach. Galena
jest też obecna wśród gruzu skalnego
pozostałego po takich wyrobiskach i wyłomach
kamiennych. Łatwo ją odnotować,
bowiem jej kryształki świecą się metalicznie jak
nowo przecięte kawałki ołowiu. Ja w młodości
znajdowałem jej spore bryły wśród kamieni
wysypanych pod torami kolei przebiegającej
przez wieś
Wszewilki.
Nawyraźniej owe kamienie wyłamywane były
w wyrobisku jakie zawierało pokłady galeny.
(Odnotuj że w czasach mojej młodości owe
kamienie pod torami we Wszewilkach ciągle
były czyste. Można więc było wśród nich
zauważyć klustery kryształków galeny.
Obecnie kamienie te są już aż tak brudne,
że galeny nie będzie wśród nich już widać.)
(2) Tandem kryształów kwarcowych.
Jest to nieco bardziej zaawansowana konstrukcja
przeciwsobnika. W tandemie takim połączone
ze sobą są (w połączenie typu równoległego)
co najmniej dwa duże kryształy kwarcowe o ściśle
określonej (oraz takiej samej dla obu z nich)
częstości drgań własnych.
Każdy z tych kryształków wycięty zostaje
wzdłuż odmiennej osi krystalicznej. Ich
częstość własna musi być częstością
harmoniczną do częstości rezonatora
i pulsera z danego ogniwa. Jest mi
wiadomym, że takie właśnie tandemy
wykonane z bardzo dużych kryształów
kwarcowych, użyte zostały jako
przeciwsobnik w dwóch prototypach
maleńkich jednotarczowych
telekinetycznych influenzmaschines
zwanych "Testatica" - jakie to maszyny
wspomiane są na odrębnej stronie o
urządzeniach darmowej energii.
Niestety, nie mam danych na temat
szczegółów konstrukcyjnych ani
parametrów pracy tych kryształów.
(3) Tuba z solą i rtęcią.
Jest to najbardziej zaawansowana konstrukcja
przeciwsobnika. Tuba taka to po prostu
zamknięta podłużna ampułka odlana ze szkła.
Do obu końców tej ampułki wtopione są
elektrody z jakiegoś materiału odpornego
na działanie rtęci i soli, np. ze stali nierdzewnej.
Wnętrze owej tuby wypełnione jest w połowie
suchą solą o grubych kryształkach, w połowie
zaś rtęcią. Mieszanina ta zalana jest w owej
szklanej ampule po uprzednim
wypompowaniu z niej powietrza do podciśnienia
równego pomiędzy około 50 a 300 mTorr.
Dla ogniw telekinetycznych o dużym wydatku
elektrycznym, na zewnętrzną powierzchnię tej
tuby nawijana może też być bocznikująca spirala
z drutu oporowego. Na przeciwsobnikach tubowych
o opisanej tutaj konstrukcji dokonywane już
były badania i eksperymenty. Ich wyniki opisałem
w podrozdziale N2.6.3 i K2.4.1 z tomów odpowiednio
11 i 10 monografii
[1/4].
Kiedy ktoś patrzy na przeciwsobnik w formie takiej
"tuby" (T) działający w dowolnym urządzeniu
darmowej energii już zbudowanym na Ziemi,
wówczas może łatwo go rozpoznać ponieważ
jarzy się on silnie. Mianowicie darmowa energia
elektryczna jaka przez niego przepływa powoduje
iż wydziela on silne światło. Pierwsza fotografia
na stronie internetowej o
urządzeniach darmowej energii
(patrz tam rysunek "Fot. #1") pokazuje właśnie
ten przeciwsobnik w formie "tuby" (T) podczas
wydzielania takiego jarzenia. Z kolei bateria
telekinetyczna pokazana tam na rysunku
"Fot. #2b" pokazuje przeciwsobnik w stanie nie
jarzącym się (patrz tam na niebieskawą "tube" (T)
widoczną na podłodze piramidy telepatycznej).
#4.5.
Autotransformator (A):
Autotransformatorem (A) w ogniwie
telekinetycznym może być dowolny
podzespół który zbijał będzie napięcie
tego ogniwa do wielkości (W) wymaganej
przez użytkownika. Faktycznie może
on być, zaś w większości ogniw telekinetycznych
zapewne i będzie, autotransformatorem
zakupionym w sklepie i pracującym dla
danego zakresu napięciowego.
Oczywiście, zamiast autotransformatora (A)
dane ogniwo używać również może obwodu
tranzystorowego ("solid state") który także
zbijał będzie do wymaganej wartości napięcie
na wyjściu (W). Wszakże autotransformator
nie jest jedynym źródłem induktancji (inercji
elektrycznej) w ogniwie telekinetycznym.
Jeszcze jednym źrółem owej induktacji,
które w niektórych układach połączeń baterii
może całkowicie wystarczać, są też induktorki
(I1) oraz (I2).
#5.
Szok! Prymitywne ogniwa telekinetyczne były już produkowane na Ziemi ponad pół wieku temu - nazywano je wówczas
"radia kryształkowe":
Ponad połowę wieku temu, tj. w latach 1950-tych,
relatywnie często bawiłem się tzw.
"radiem kryształkowym".
W owym bowiem czasie moi rodzice wcale nie
mieli "prawdziwego" radioodbiornika. Sprawiało
mi więc uciechę posłuchać z owej namiastki
radia mowy i opowiadań innych ludzi odbieranych
w naszej małej wioseczce
Wszewilki
z "dalekiego świata".
Ponadto owo radio fascynowało mnie z jakiegoś
powodu - kiedy teraz o tym myślę, wierzę
że zapewne z uwagi na to iskrzenie się jego
kryształków galeny, kiedy udało się nim "złapać"
falę radiową. Bawiąc się tymi radioodbiornikami
kryształkowymi wcale nie zdawałem sobie
jednak sprawy, że faktycznie stanowią one
prymitywne wersje ogniwa telekinetycznego.
Fakt, że były one takimi telekinetycznymi ogniwami
odkryłem dopiero z wielkim dla siebie
zaskoczeniem podczas przygotowywania
niniejszej strony. Dopiero wówczas analizowałem
bowiem działanie kryształków galeny jako
najprostrzeego przeciwsobnika (wyniki tych
analiz opisałem w punkcie #4.4 tej strony).
Ze szokiem wówczas odkryłem że kiedyś
trzymałem w swoich rękach pracujący
prototyp ogniwa telekinetycznego. Oczywiście,
fakt że kiedyś istniały już na Ziemi w powszechnym
użyciu działające prototypy ogniwa telekinetycznego
powoduje, że znacznie upraszcza to i przespiesza
nasze obecne prace badawczo-rozwojowe nad
tym ogniwem. Wszakże pozwala ono aby
w dalszym rozwoju tych urządzeń zastartować
już od punktu do jakiego doprowadzili je nasi
przodkowie.
Oczywiście, ludzi którzy nie są świadomi wagi tego
odkrycia, może dziwić że dopiero ponad 50 lat po
tym jak bawiłem się prymitywnym prototypem ogniwa
telekinetycznego, nagle zrozumiałem co właściwie
w młodości trzymałem w swoich rękach. Aby
bowiem to dokładnie zrozumieć, konieczne było
uprzednie wypracowanie i zgromadzenie całej
nowej dyscypliny wiedzy o ogniwach telekinetycznych.
To właśnie owo wypracowywanie i gromadzenie
zupełnie nowej dyscypliny wiedzy zajęło mi pół
wieku.
Radia kryształkowe pod każdym wzgędem są
ogromnie tajemnicze. Przykładowo na stronach
204 i 205 książki [1FE] pióra pióra Gavin
Weightman, "Signor Marconi's Magic Box",
Harper Publications, 2003, ISBN 0-00-713005-8,
zawarta jest informacja, że w 1906 roku aż dwóch
nawzajem nie wiedzących o sobie wynalazców
opatentowało bardzo podobne do siebie radia
kryształkowe z "kocim wąsikiem". Niestety owa
książka nie podaje ich nazwisk. Nazwisko jednego
z tamtych wynalazców udało mi się potem ustalić
samemu po dosyć długich poszukiwaniach. Był
nim niejaki Greenleaf Whittier Pickard. Kim jednak
był ów drugi wynalazca - tego ciągle nie wiem.
Co mnie jednak w tym wszystkim najbardziej
fascynuje, to że owo radio kryształkowe pojawiło
się na Ziemi w bardzo podobny sposób jak tzw.
piramida telepatyczna.
Owa piramida telepatyczna także zjawiła się
nagle w umysłach aż kilku odmiennych ludzi,
co opisałem dokładniej w podrozdziale C11
oraz w rozdziale E traktatu
[7/2].
Co ciekawsze, owa piramida telepatyczna także
posiada ogniwo telekinetyczne wbudowane w
swoje obwody. Za dużo więc jest w tym wszystkim
dziwnych zbiegów okoliczności, aby były one
czysto przypadkowe. Ja osobiście wierzę, że
zarówno owe dwa pierwsze radia kryształkowe, jak i
piramida telepatyczna,
a ponadto trzy pierwsze telekinetyczne influenzmaschines,
wszystkie które urządzenia posiadają ogniwo telekinetyczne
wbudowane w swoje obwody, faktycznie przysłane
zostały na Ziemię jako rodzaj "dostaw" pochodzących
z dokładnie tego samego źródła. Ciekawe jest przy tym, że tej
szatańskiej mocy
opisanej w punkcie #11 tej strony, owe dostawy
NIE bardzo są na rękę. Wszakże nie bez powodu
ogromnie trudno doszukać się dzisiaj na Ziemi
jakichkolwiek użytecznych informacji na temat
owych niezwykłych urządzeń. Gro owych informacji
jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności nie trafiło
ani do książek, ani do internetu.
Dowodem na fakt, że owe "radia kryształkowe"
w rzeczywistości zawierały prymitywne ogniwa
telekinetyczne wbudowane w ich obwody, świadczy
aż kilka ich cech. Wyliczmy tutaj oraz opiszmy
najważniejsze z nich. Oto one:
(1) Konstrukcja (kompozycja) radia kryształkowego
dokumentuje obecność najważniejszych pozespołów
unikalnych dla ogniwa telekinetycznego.
Pod względem swej budowy (kompozycji) radia
kryształkowe były ogromnie prostymi urządzeniami.
Faktycznie to składały się one z nawet mniejszej liczby
podzespołów niż mają ich telekinetyczne ogniwa.
Mianowicie posiadały one napowietrzną antenę (q),
kluster kryształków galeny (t), oraz dwie słuchawki
starego typu (i1) i (i2). Miały też kilka typowych części
elektronicznych, takich jak cewki oraz spory kondensator
o zmiennej pojemności. Te typowe ich części służyły
jednak tylko podrafinowaniu pracy tamtych ich
zasadniczych podzespołów - po szczegóły
patrz punkt #6.3 tej strony. Z całą pewnością jednak
radia te nie miały ani baterii, ani żadnej innej
formy zasilania w elektryczność. (Znaczy z całą
pewnością nie miało takiego zasilania w elektryczność
owo radio kryształkowe w wersji konstrukcyjnej
którą ja się bawiłem. Niedawno bowiem odkryłem
także, że wprowadzone były też na rynek celowo
"udoskonalone" wersje radia kryształkowego,
które wymagały już zasilania w elektryczność.)
Na swym wejściu radia kryształkowe używały napowietrznych anten
radiowych (q), które dostarczały im wejściowych
impulsów radiowych o określonej częstości.
Stąd ich napowietrzne anteny radiowe faktycznie
stanowiły pulsery (Q) - jak te z ogniw telekinetycznych.
Ich kryształki "galeny" (t) na które kierowany był
następnie pulsujący sygnał przechwytywany
przez anteny, faktycznie były doskonałymi,
bo sprawdzonymi w działaniu, przeciwsobnikami (T)
- podobnymi do tych z ogniw telekinetycznych.
Chociaż były to najprostrze przeciwsobniki jakie
znam, ciągle wspaniale spełniały swoje zadanie.
Ich opis zawarłem w podrozdziale #4.4 tej strony.
Z owych przeciwsobników przechwycony sygnał
kierowany był na słuchawki starego typu (i1) i (i2).
Słuchawki te zawierały w sobie magnesy stałe
z nawiniętymi na nimi uzwojeniami. Faktycznie
więc owe słuchawki były dwoma induktorkami
telekinetycznymi (I1) i (I2) podobnymi do tych z ogniw telekinetycznych
(tyle tylko, że obie miały zwoje nawinięte w tym
samym kierunku). Jedynie więc czego tym
radiodbiornikom kryształkowym jeszcze
brakowało aby zadziałały jako pełnowydajne
ogniwa telekinetyczne dużej mocy, to rezonatory (r).
Rezonatory te sumowałyby w nich i lawionowo wzmacniały
początkowo słabe sygnały generowane przez
ich induktorki. W ten sposób lawinowo zwiększałyby
one moc prądu generowanego przez te induktorki.
Jednak nawet bez owych rezonatorów, ciągle
generowały one niewielką wartość darmowej
energii elektrycznej.
(2) Zasada działania radia kryształkowego była
identyczna do zasady działania ogniwa telekinetycznego.
Niezależnie od ich konstrukcji, o fakcie że owe
"radia kryształkowe" były prymitywnymi ogniwami
telekinetycznymi świadczy także ich zasada działania.
Jeśli bowiem się dobrze nad tym zastanowić, musiały
one generować niewielki ilości darmowej energii
elektrycznej w sposób identyczny jak energię tą
generują ogniwa telekinetyczne. Wszakże nie miały
one żadnego zasilania, jednocześnie jednak potrafiły
podtrzymywać relatywnie głośną pracę aż pary
słuchawek starego typu. Aby zaś słuchawki takie
mogły pracować, normalnie trzeba je zasilać w
energię elektryczną sporą baterią. Wszakże typowo
słuchawki takie zużywają więcej elektryczności niż
dzisiejsze telefony.
(3) Radio to działało zupełnie bez użycia jakiejkolwiek
baterii lub zewnętrznego zasilania w elektryczność.
Na dodatek do wszystkiego powyższego, radia te
były jedynymi urządzeniami dotychczas zbudowanymi
na Ziemi, które bez żadnego zasilania ciągle potrafiły
uwokalnić słabiutki sygnał radiowy przechwytywany
przez ich antenę. Nie istnieje na Ziemi żadne inne
urządznie elektryczne lub elektroniczne, które będąc
całkowicie pozbawione jakiejkolwiek baterii czy zasilania,
na wejściu miałoby tylko goły drut antenowy, zaś na
wyjściu dawałyby użyteczną pracę mechaniczną
(w ich przypadku - dźwiękowe wibrowanie powietrza).
(4) Radio kryształkowe NIE było zdolne
do zadziałania bez słuchawek-induktorków.
Najważniejszym jednak dowodem, że owe
"radia kryształkowe" zawierały prymitywne
ogniwa telekinetyczne wbudowane w ich
obwody, było że NIE działały one bez
owych słuchawek starego typu. Ta ich
niezdolność do zadziałania bez słuchawek
potwierdzona była eksperymentalnie przez
licznych badaczy. Radia owe odmawiały
zadziałania nawet jeśli owe słuchawki zastąpiło
się w nich np. miniatorowymi głośniczkami
które zużywały znacznie mniej niż one energii.
To zaś oznacza, że konieczność użycia w nich
słuchawek wynikała z zasady działania radia
kryształkowego. Dopiero teoria ogniwa telekinetycznego
wyjaśnia dlaczego tak się działo. Wszakże w
ogniwie tym induktorki (I1) oraz (I2) są tymi
podzespołami które telekinetycznie generują
elektryczność. Słuchawki zaś w owych radiach
wypełniały funkcję owych induktorków. Jeśli więc
induktorki te z nich się usunęło, nie miały one
prawa zadziałać.
Niniejsze odkrycie, że dawne "radia kryształkowe"
faktycznie zawierały w sobie prymitywne wersje
opisywanego tu ogniwa telekinetycznego
wbudowanego w ich obwody elektroniczne,
ma dla nas ogromne znaczenie praktyczne.
Wskazuje bowiem jak najszybciej i
najłatwiej zbudować takie ogniwo. Wszakże
aby ogniwo to otrzymać, wystarczy zacząć
właśnie od takiego "radia kryształkowego".
Potem zaś stopniowo je udoskonalać aż
otrzyma się baterię telekinetyczną o wymaganej
mocy. Jeśli więc ktoś ma gdzieś
na strychu takie stare radio kryształkowe
(na słuchawki starego typu z magnesikami
w ich środku), albo jeśli wie się gdzie można
kupić takie stare radio, radzę je odkurzyć,
lub odkupić, oraz potem uruchomić.
Alternatywnie, można poczytać w starej
literaturze jak radio takie zbudować, poczym
szybko sobie je samemu wybudować -
wszakże jest ono bardzo proste. Kiedy
zaś zdoła się spowodować jego zadziałanie,
wtedy wystarczy dodać do niego rezonator
pracujący na częstości dźwiękowej jaką
będzie się w stanie powtarzalnie pochwycić
na danym radiu kryształkowym, a otrzyma
się gotowe ogniwo telekinetyczne. Dalsze
zaś stopniowe udoskonalanie owego ogniwa
spowoduje, że z czasam będzie ono dawało
nam prąd o parametrach jakie tylko sobie
zażyczymy.
Na przekór, że "radio kryształkowe" zawierało bardzo
prymitywny prototyp opisywanej tutaj baterii
telekinetycznej, ciągle był to prototyp który już
istniał i działał. A więc było ono zaczątkiem nowej
ery w zasadach generacji energii na Ziemi.
Teraz kiedy udało się mi zidentyfikować że
faktycznie mamy już nasz pierwszy działający
prototyp, musimy jedynie go udoskonalić do
poziomu pełnosprawnego ogniwa. Zakaszmy
więc rękawy i do dzieła. Wszakże cała nasza
cywilizacja czeka na to rewolucyjne urządzenie.
#5.1.
Dlaczego owa niemożność zadziałania "radia kryształkowego" w którym słuchawki zastąpiono małymi głośnikami, jest jednym z istotniejszych dowodów, że radio to zawiera wbudowane w siebie "ogniwo telekinetyczne":
Aby telekinetycznie generować energię
elektryczną, "ogniwo telekinetyczne" musi
zawierać dwa induktorki "I1" i "I2" w jakich
zwoje przewodnika nawinięte są na stałe
wokół dwóch magnesów trwałych i
unieruchomione względem owych magnesów.
Jeśli bowiem zwoje te mogą się poruszać względem
magnesów stałych, wówczas wcale nie wystąpi
w nich tzw. Efekt Telekinetyczny. A to ów efekt
generuje elektryczność w tych zwojach. Przy
ruchomych zwojach efekt ten zostanie wszakże
zamieniony na ruchy fizyczne tychże zwojów.
Kiedy więc ktoś wyeliminuje z radia kryształkowego
owe słuchawki starego typu, a zastąpi je
małymi głośniczkami, wówczas ów Efekt
Telekinetyczny w nich zaniknie. W głośniczku
wprawdzie są zarówno zwoje jak i magnes trwały,
jednak owe zwoje są osadzone ruchowo wobec
magnesu. Zamiast więc generować Efekt
Telekinetyczny, zwoje te wpadają w wibracje
jakie właśnie generują dźwięk głośnika.
Gdyby więc ktoś chciał aby radio kryształkowe
faktycznie zadziałało z głośnikiem, wówczas
musiałby tak je zbudować aby na dodatek do
głośnika, ciągle posiadało ono owa dwa induktorki
"I1" oraz "I2", w których nieruchome uzwojenia
osadzone byłyby na stałe na magnesie trwałym.
Oczywiście, mógłby dokonać tego na któryś z
aż 3-ch odmiennych sposobów. Przykładowo,
mógłby (1) tak przekonstruować głośniki, że
ich zwoje byłyby unieruchomione
względem magnesów, albo (2) dodać głośniki
jednak bez usunięcia słuchawek (tak że radio
to miałoby zarówno słuchawki reprezentujące
induktorki, oraz głośniki), albo też (3) dodać
głośniki do wytwarzania dźwięku, oraz dodać
specjalnie sporządzone induktorki "I1" i "I2"
które jednak nie byłyby równocześnie słuchawkami.
W tym miejscu warto z naciskiem podkreślić,
że z punktu widzenia zasady działania "radia
kryształowego" w funkcji tylko radia, zastąpienie
słuchawek przez głośniki wcale nie zmienia
owej zasady działania. Zmienia to jedynie
sposób zasilania owego radia w elektryczność.
Wszakże po wyeliminowaniu słuchawek i
zastąpieniu ich przez głośniki, w radiu tym
eliminuje się wbudowane w nie ogniwo
telekinetyczne. Czyli wyeliminowanie
słuchawek praktycznie eliminuje zasilanie
tego radia w moc elektryczną wymaganą
do jego pracy. Sam ten fakt, że po
zastąpieniu owych słuchawek głośnikami
radio takie przestaje działać, jest więc jednym
z bardziej ilustratywnych dowodów, że radio to
zawiera jednak wbudowane w siebie ogniwo
telekinetyczne. Słuchawki zaś są istotnym
podzespołem tego ogniwa.
#6.
Jak zrealizować budowę ogniwa telekinetycznego:
Motto:
Jeden człowiek może zmienić losy świata. Stań się tym człowiekiem!
Jednym z głównych powodów dla jakich
spisałem dokładnie, zaś teraz nieodpłatnie
upowszechniam, wszelkie informacje zawarte
na niniejszej stronie, jest chęć aby stroną
tą zainspirować innych badaczy do podjęcia
budowy ogniwa telekinetycznego. Według
moich własnych doświadczeń dwie najważniejsze
przeszkody jakie zwykle powstrzymują nas przed
zbudowaniem jakiegoś nieznanego wcześniej
urządzenia, zwykle polegają na tym że
(a) nie wiemy dokładnie jak urządzenie to
ma działać, oraz (b) nie wiemy dokładnie
jak zabrać się za jego budowę. Dlatego na
niniejszej stronie staram się usunąć obie
owe przeszkody. W opisach z poprzednich
części tej strony wyjaśniłem dokładnie jak
telekinetyczne ogniwo będzie działało. Teraz
więc wyjaśnię jak zabrać się za jego budowę.
Ja osobiście od wielu już lat zabieram się za
podjęcie budowy ogniwa telekinetycznego.
Niestety, działanie owego "przekleństwa
wynalazców" opisanego w punkcie #11 tej
strony, zawsze w ostatniej chwili uniemożliwa
mi podjęcie owej budowy. (Przykładowo, aż
na trzech swoich ostatnich pozycjach pracownika
naukowego jakie zajmowałem w Nowej Zelandii,
na określonym etapie zabierałem się za podjęcie
budowy tego ogniwa - zawsze jednak też tuż
przed rozpoczęciem owej budowy byłem z
danej pracy zwalniany.) Chociaż więc nigdy nie
było mi dane aby ogniwo to rozpocząć budować,
już wielokrotnie w swoim życiu przechodziłem
przez proces dokładnego planowania jak
budowę ową rozpocząć i prowadzić. W wyniku
tego wielokrotnego planowania wiem dosyć
dokładnie jak ja sam zabrałbym się za
zbudowanie tego ogniwa - gdyby w jakiś sposób
udało mi się jednak przełamać przez bariery
jakie owo "przekleństwo wynalazców" nieprzerwanie
przede mną wznosi właśnie aby mi uniemożliwić
podjęcie budowy tego ogromnie potrzebnego
ludzkości urządzenia. Poniżej wyjaśnię więc
najważniejsze punkty z tego mojego
własnego planu.
Gdyby czytelnik zdecydował się skorzystać z
mojego planu, wówczas przypominam o potrzebie
zachowania anonimowości. Wszystko co się
w tej sprawie się czyni, należy dokonywać jako
anonimowa osoba, znaczy nie podając nikomu
swoich danych ani adresu. Jeśli zaś potrzebna
nam będzie pomoc, wówczas należy o nią
prosić ludzi których się dobrze zna, a nie
przypadkiem nieznajomych z internetu
czy z ogłoszenia w prasie. Wszakże owa
szatańska moc
o której piszę w punkcie #11 tej strony, natychmiast
po tym jak się zorientuje że istnieją chętni do
budowy ogniwa telekinetycznego, będzie się starała
owych chętnych zidentyfikować aby móc ich
zacząć prześladować. Jej zaś znanym trickiem
jest udawanie że chce pomagać, aby móc lepiej
zaszkodzić. Zapewne więc jej agenci będą
ogłaszali się w internecie i w prasie, że mają
galenę, gotowe przeciwsobniki, lub nawet całe radia
kryształkowe. Tym zaś naiwnym co im się zgłoszą
i podadzą swój adres, nie tylko że nie dostarczą
tego co naprawdę im potrzebne, ale wręcz natychmiast
zaczną im intensywnie szkodzić.
Jeśli ktoś podejmie realizowanie opisywanej tutaj
procedury budowania ogniwa telekinetycznego
(lub jakiejkolwiek innej, np. zaplanowanej
przez siebie, procedury), wówczas chciałbym
mu też przypomnieć o założeniu sobie "logu"
(tj. "dziennika") badań. W "logu" tym powinien
dokładnie spisywać i rysować esencję wszystkiego
co uczynił lub wypróbował w poszczególnych
dniach. Chodzi bowiem o to, że w badanich i
rozwoju nowego urządzenia nie można ufać
wyłącznie pamięci - szczególnie jeśli chodzi
o takie dane ilościowe, jak parametry pracy
podzespołów jakie się użyło, połączeń i
obwodów jakie już się wypróbowało, stacji
jakie się wyłapało, pogody jaka panowała
danego dnia, itp. Aby wprowadzić sobie taki log
z wykonanych badań, wystarczy na początku
kupić sobie solidny spory zeszyt, potem zaś
wpisywać w niego każdego dnia daty i godziny
badań oraz esencję i dane tego co podczas
danej sesji badawczej się wykonało i uzyskało,
parametry (i ceny) użytych podzespołów,
rysunki obrazujące jak zespoły te się ze sobą
połączyło, opisy jakie wyniki się uzyskało, itp.
Log taki ogromnie potem będzie wspomagał
nasze własne przemyślenia oraz planowanie
naszych następnych prób i posunięć.
Aby zbudować pełnosprawne ogniwo telekinetyczne,
a jednocześnie aby w pełni wykorzystać przewagę
jaką stwarza nam istnienie prymitywnego prototypu
ogniwa telekinetycznego - przyjmującego formę
radia kryształkowego, konieczne jest realizowanie
budowy tego ogniwa aż w dwóch stadiach. Poniżej
każde z tych stadiów opiszę w odrębnym punkcie.
#6.1.
Wypracowanie właściwych połączeń, parametrów, oraz przebiegu zjawisk w testowym prototypie ogniwa telekinetycznego:
Celem pierwszego stadium budowy ogniwa
telekinetycznego jest wypracowanie i wypróbowanie
najkorzystniejszych połączeń poszczególnych
części i obwodów elektronicznych jakie konstytułują
owo ogniwo, a także dobranie właściwych
parametrów pracy i przebiegu zjawisk w
tym ogniwie. Stadium to zostanie pomyślnie
zakończone kiedy zbudujemy jakieś ogniwo
które będzie praktycznie użyteczne. Znaczy
będzie ono przenośne, poręczne, oraz będzie
generowało wystarczająco dużo prądu aby
zasilać np. żarówkę w naszej lampie stołowej.
W owym pierwszym etapie budowy ogniwa
telekinetycznego wykorzystać należy fakt, że
istnieje już prymitywny prototyp tego ogniwa.
Dlatego etap ten należy dokonywać metodą
"potwierdzanych stopni", jaka
gwarantuje nam końcowy sukces. Metoda ta
polega na tym, że zaczyna się budowę od
czegoś co już działa. Potem zaś wprowadza się
do działającej konstrukcji kolejne usprawnienia,
jedno po drugim, po wprowadzeniu każdego
z tych usprawnień upewniając się, że dla
niego konstrukcja ta ciągle działa.
Odnotuj, że metoda ta nadaje się tylko dla
działań które spełniają kilka warunków.
Przykładowo, w których dokładnie wiemy
co chcemy uzyskać (tj. dokładnie wiemy
co leży za końcowym ze stopni), a także
dla których mamy już coś, co działa - od
czego możemy rozpocząć nasze usprawnienia.
Jednak właśnie z takim przypadkiem mamy
do czynienia podczas budowy baterii telekinetycznej.
Oto poszczególne stopnie owej metody:
1. Zdobycie pracującego "radia kryształkowego".
Celem tego stopnia jest uzyskanie działającego
(prymitywnego) prototypu ogniwa telekinetycznego.
Prototyp ten następnie będziemy poddawali
stopniowym usprawnieniom. Oczywiście, nie
jest zbytnio ważne jak zdobędziemy ów prototyp
radia (jeśli tylko nie zaryzykujemy przez to
utraty swej anonimowości spowodowanej próbą
zakupu tego radia za pośrednictwem internetu
lub ogłoszenia w prasie). Znaczy, nie jest ważne
czy go odkurzymy z naszego własnego strychu,
czy go kupimy od kogoś kogo dobrze znamy,
czy go sami sobie zbudujemy - tak jak to
wyjaśniono krok po kroku poniżej w punkcie
#6.3 tej strony, czy też zbuduje je nam ktoś
z rodziny lub przyjaciół. Ważne jest jedynie
(a) aby faktycznie on działał, oraz (b) aby
był on tym "właściwym" prototypem, ("Właściwy"
prototyp radia kryształkowego to taki który zawiera
ogniwo telekinetyczne wbudowane w swoje
obwody.) Jest tak ponieważ owa mroczna moc
opisana w punkcie #11 tej strony stara się
uniemożliwić zbudowanie baterii telekinetycznej
na Ziemi. Wiedząc więc że radio kryształkowe
jest prototypem baterii telekinetycznej, owa
mroczna moc pousuwała z użycia większość tych
"właściwych" prototypów radia kryształkowego.
Jednocześnie nawprowadzała ona na rynek
kilka "udoskonalonych" odmian tego radia,
które to odmiany wcale nie będą zawierały
wbudowanego w siebie ogniwa telekinetycznego
(chociaż będą zawierały jakieś kryształy).
Owo "właściwe" radio kryształkowe poznaje
się po tym, że (A) nie używa ono żadnego
zasilania w energię a ciągle działa, (B) posiada
bardzo prostą budowę (patrz punkt #6.3 tej
strony), oraz (C) posiada słuchawki starego
typu (z cewkami nawiniętymi na magnesikach)
oraz odmawia działania bez owych słuchawek.
2. Nauczenie się obsługi "radia kryształkowego".
Celem tego stopnia jest dokładne nauczenie się
jak rozpoznawać kiedy owo radio zadziałało jako
ogniwo telekinetyczne, oraz nauczenie się jak je
obsługiwać. W tym celu należy radio to poużywać
przez jakiś czas, "łapiąc" na nim różne stacje, oraz
obserwując co się dzieje kiedy jakaś stacja jest
"złapana". (Tj. odnotować jak kryształ galeny się
zachowuje, jak słuchawki odbierają samą falę
nośną pozbawioną dźwięku, itp.)
3. Zastąpienie anteny i uziemienia połączeniami
z "pulserem", oraz potwierdzenie że radio
ciągle działa. Celem tego stopnia jest
pozbycie się niewygodnej anteny radiowej,
oraz równie niewygodnego uziemienia,
jednak ciągle utrzymanie działania ogniwa
telekinetycznego. Aby zrealizować ten stopień,
oryginalne połączenia naszego radia z anteną
(A) oraz z uziemieniem (E) pokazanymi
na rysunku "Fot. #2", zastępujemy przez
podłączenie tego radia w obwód zamknięty
z "pulserem". Aby zaś szybko otrzymać taki
gotowy pulser, w niniejszym (początkowym)
stadium moich własnych badań i rozwoju, ja
sam planowałem rozebrać jakiś zegar kwarcowy
(zasilany niewielką baterią), oraz użyć potem
jako pulser impulsy generowane w obwodach
owego zegara. W ten sposób sygnały przepływające
z anteny radia kryształkowego do uziemienia
zastąpione zostaną pulsującymi sygnałami
elektrycznymi jakie zbieramy np. z owych
obwodów zwykłego zegara lub budzika
kwarcowego. Odnotuj, że jeśli uruchomimy
działanie tego radia po takim zastąpieniu, w jego
słuchawkach ciągle powinny dać się usłyszeć
dźwięki pulsowań budzika jaki użyjemy jako
pulser. Owe dźwięki będą nas upewniać że
prototyp ogniwa nad jakim pracujemy ciągle działa.
Działające urządzenie jakie otrzymamy po
usunięciu anteny i uziemienia z radia kryształkowego,
oraz po ich zastąpieniu połączeniami z pulserem,
faktycznie będzie już pierwszym prototypem
ogniwa telekinetycznego. Naszym następnym
zadaniem jest więc jedynie takie podniesienie
wydajności i efektywności tego ogniwa, aby było
ono w stanie zasilać w energię jakieś domowe
urządzenie elektryczne (np. żarówkę w lampce).
4. Sporządzenie bilansu energii i sprawdzenie
efektywności energetycznej otrzymanej wersji
ogniwa. Z chwilą kiedy budowane przez
nas ogniwo nie ma już anteny ani uziemienia,
staje się łatwym sporządzenie dla niego blansu
energetycznego i wyliczenie jego sprawności
energetycznej. W tym celu bowiem wystarczy
abyśmy za pomocą jakiegoś czułego przyrządu
pomiarowego pomierzyli moc prądu (Pa) na
wejściu do naszego ogniwa (zaś na wyściu z
pulsera) - tj. pomierzyli iloczyn napięcia (Va)
oraz natężenia (Ia) tego prądu. Ponadto pomierzyli
też moc prądu (Ph) na wyjściu z naszego ogniwa -
tj. moc prądu przepływającego pomiędzy oboma
słuchawkami (H). Następnie wyliczyli całkowitą
sprawność ogniwa e=100(Ph/Pa) wyrażoną
w procentach - patrz też poniżej punkt #11 (1)
tej strony. Sprawność ta powinna przekraczać
100% - co będzie dowodem że induktorki telekinetyczne
w formie słuchawek faktycznie generują własny
prąd elektryczny. Znając ową sprawność (e)
dla tej pierwszej wersji naszego ogniwa, możemy
ją teraz mierzyć również po każdym z następnych
kroków w naszych badaniach i rozwoju tego ogniwa.
Jeśli zaś sprawność ta będzie systematycznie
nam rosła, wówczas będzie to oznaczało że nasze
ogniwo staje się coraz lepsze i coraz wydajniejsze.
Czyli że udoskonalenia jakie wprowadziliśmy są
słuszne i że powinniśmy je kontynuować.
5. Dodanie "rezonatora" i ponowne potwierdzenie
że radio ciągle działa. Induktorki ze sluchawek
naszego radia nie są w stanie wygenerować
ilości energii elektrycznej jaka jest nam potrzebna
aby zasilić jakieś urządzenie elektryczne.
Dlatego musimy do naszego radia dodać rezonator,
czyli obwód drgający zawierający dwa induktorki
(I1) i (I2). Po jego dodaniu ciągle trzeba się upewnić
że całe nasze ogniwo telekinetyczne nadal działa.
6. Dodanie "autotransformatora", lub innego
wyjściowego kolektora energii, oraz potwierdzenie
że bateria z powodzeniem zasila jakieś urządzenie
(np. żarówkę).
Kiedy nasza bateria zacznie wytwarzać wymaganą
energię, musimy znależć sposób aby ją z niej
przejmować i wykorzystywać do zasilania urządzenia
które zechcemy. Po zrealizowaniu tego stopnia
uzyskujemy pierwszy "testujący" prototyp naszego
ogniwa. Prototyp ten będzie już się nadawał do
ograniczonego użytku, bowiem będzie produkował
darmową energię wystarczającą do zasilania
jakiegoś urządzenia. Jednak aby przetrasformować
go w pełnosprawną baterię telekinetyczną nadającą
się do seryjnej produkcji fabrycznej, ów prototyp
ciągle należy poddać dalszym usprawnieniom
opisanym w punkcie #6.2 tej strony.
* * *
Osobiście zachęcam, aby po zrealizowaniu
powyższych stopni budowy opisanego tutaj
ogniwa telekinetycznego nawiązać ze mną
kontakt, pisząc jednak pod pseudonimem
(mój email:
totalizm@gmail.com).
Wskazane jest bowiem aby "na wszelki wypadek"
nieprzerwanie informować mnie o już ustalonych
przez siebie faktach oraz o postępach w budowie.
Wszakże zbudowanie tego urządzenia leży w
interesie nas wszystkich, zaś owo "przekleństwo
wynalazców" nie będzie spało. Ja sam mam też
za soba sporo przemyśleń i dużo wiedzy na jego
temat. Czasami mogę więc mieć jakąś przydatną
radę czy informację. Nie wspominę już o
fakcie, że dla dobra tego urządzenia i dla
własnego bezpieczeństwa lepiej jeśli anonimowo
publikuje się najważniejsze ustalenia do których
już się doszło w sprawie budowy tego ogniwa
(po szczegóły patrz punkt #11 tej strony).
Gdyby zaś technicznie i finansowo było to
możliwe, wręcz proponuję abyśmy budowę
taką zrealizowali wspólnymi siłami (tj. czytelnik
i ja - pracując w tym samym laboratorium czy
tej samej przyfabrycznej prototypowni).
Wszakże przysłowie stwierdza, że "co dwie
głowy to nie jedna".
#6.2.
Przetransformowanie testowego prototypu w pełnosprawne ogniwo telekinetyczne:
Celem niniejszego, drugiego stadium rozwoju
ogniwa telekinetycznego, jest wypracowanie
prototypu który nadaje się do seryjnej produkcji
fabrycznej. Takie zaś ogniwo musi już spełniać
cały szereg warunków, które nie były konieczne
dla naszego ogniwa testowego przygotowanego
zgodnie z procedurą z punktu #6.1 tej strony.
Przykładowo, ogniwo do seryjnej produkcji
fabrycznej musi (a) był łatwe w obsłudze i
musi zadziałać nawet kiedy jego włączenia
dokona jakiś laik. Nie może więc zawierać
galenowego przeciwsobnika - którego zadziałanie
wymagało sporych umiejętności i doświadczenia.
Musi ono także (b) dostarczać prądu elektrycznego
o ściśle wymaganej częstotliwości i napięciu - dla
Europy 50 Hz oraz 220 Volt. Dzięki temu nadawało
się będzie do zasilania każdego naszego urządzenia
domowego. Musi też (c) dawać wymaganą
moc prądu, (d) być wystarczająco niezawodne,
(e) być bezpieczne w użyciu, (f) wykazywać się
odpowiednią żywotnością, oraz (g) spełniać kilka
dalszych wymogów nakładanych prawem i tradycją.
Aby zbudować ogniwo telekinetyczne które spełni
wszystkie te wymogi, nasza procedura działania
musi już być inna. Mianowicie, od samego
początku musimy być nastawieni na spełnienie
tych warunków. Oczywiście, mamy już tą przewagę
w stosunku do procedury z punktu #6.1, że na
tym drugim etapie wiedzieli będziemy dokładnie
jakie obwody jak działają, co jest nam potrzebne,
jak co osiagać, itp. Znaczy, będziemy mieli zarówno
wzorzec działającego ogniwa do wspamagania
naszych działań, jak i doświadczenie zdobyte
poprzednio. Oto więc niektóre punkty z nowej
procedury rozwojowej jaką teraz musimy zrealizować.
(1)
Zbudowanie przeciwsobnika (tuby). Faktycznie
przeciwsobnik jest jednym z najtrudniejszych do
zbudowania podzespołów ogniwa telekinetycznego.
Jednocześnie jest on podzepsołem bez którego
ogniwo owo NIE działa. Dlatego wszystkim
majsterkowiczom pragnącym poeksperymentować
nad zbudowaniem tego ogniwa proponuję zacząć
swoje działania właśnie od podjęcia budowy tego
podzespołu. Jeśli zaś on będzie gotowy, wszystkie
pozostałe podzespoły bedą znacznie łatwiejsze
do wykonania.
(2)
Zbudowanie pulsera (Q). Na tym zaawansowanym
stadium badań i rozwoju, konieczne już się staje
zbudowanie własnego pulsera. Ja planowałem w
tym celu zbudować kwarcowy obwód drgający,
podobny do tego z zegara kwarcowego. Tyle że
w swoim własnym obwodzie drgającym planowałem
zadbać o spełnienie następujących warunków:
(a) generowanie pulsowań elektrycznych o
częstości dokładnie 50 Hz (lub 60 Hz - gdybym
swoje badania prowadził w Ameryce), (b)
doprowadzenie zasilania do owego pulsera
z samego ogniwa telekinetycznego którym
pulser ten steruje. Dzięki temu ogniwo takie
stałoby się całkowicie samowystarczalne i
po zainicjowaniu swej pracy nie potrzebowałoby
już zasilania w prąd ani energię.
(3)
Zbudowanie rezonatora (R). Rezonator
ten musi być dostrojony częstotliwością do
częstotliwości pulsera (50 Hz). Dlatego
budowałbym go dopiero po pulserze.
(4)
Skompletowanie pozostałych podzespołów ogniwa.
Kiedy gotowa będzie sprawdzona w działaniu tuba,
pulser i rezonator, wówczas można się zabrać za
zbudowanie lub zakupienie pozostałych składowych
tego ogniwa.
(5)
Znalezienie działającej konfiguracji i parametrów ogniwa.
Opisane tutaj ogniwo wynalezione zostało teoretycznie.
Znaczy, teorie jakie ja rozpracowałem pozwoliły mi
wydedukować teoretycznie zasadę działania i ogólną
konstrukcję tego urządzenia. Zasada ta i konstrukcja
musi jednak obecnie zostać
zrealizowana technicznie. W tym celu konieczne jest
ustalenie w jaką konfigurację poszczególne podzespoły
tego ogniwa muszą zostać podłączone aby zadziałały,
jakie parametry ich pracy zagwarantują owe zadziałanie,
jakie dodatkowe warunki muszą być spełnione, itp.
Ustalenie tego wszystkiego, niestety, wymaga włożenia
w budowę odrobiny własnej pomysłowości i wynalazczości.
#6.3.
Jak samemu zbudować "radio kryształkowe":
Kluczem do sukcesu dla tego stadium naszej
budowy jakie opisane zostało procedurą
z punktu #6.1 powyżej, jest posiadanie
działającego radia kryształkowego.
Ponieważ radio takie w dzisiejszych czasach
jest zapewne trudne do zdobycia, w niniejszym
punkcie postaram się opisać jak samemu sobie
je zbudować. Wszakże radio takie jest bardzo
proste - patrz jego schemat z ilustracji "Fot. #2".
Oto owa procedura:
(0)
Zdobycie wiedzy jaką będziemy potrzebowali.
W tym celu powinniśmy poczytać w książkach lub
internecie, porozmawiać ze starszymi ludźmi którzy
znają radio kryształkowe, a jeśli się da to także
oglądnąć jakieś zdjęcia lub nawet faktyczne eksponaty,
praktycznie wszystkiego co nasza budowa obejmie.
Potrzebne jest nam bowiem rozeznanie na temat
wyglądu kryształków galeny, na temat konstrukcji
i działania galenowego przeciwsobnika (tego z
"kocim wąsikiem"), na temat radia kryształkowego,
nawinięcia jego cewki antenowej,
słuchawek, anteny, uziemienia, itp. Wiedza ta jest
najszerzej dostępna w starych książkach, wydawanych
gdzieś w latach od 1906 do 1960. W nowych książkach
jest jej nieco mniej, chociaż ciągle można ją znaleźć -
jako przykład patrz strona 2 z książki [2FE] pióra
Philip Hoff, "Consumer electronics for engineers",
Cambridge University Press, 1998, ISBN 0-521-58207-5.
Wygląd gotowego radia kryształkowego można
też poznać w muzeach lub w internecie. Po ich
przykłady patrz pod adresami internetowymi
wskazywanymi w komentarzach do wpisu nr #84 z
bloga totalizmu, np.:
muzeum powstania warszawskiego,
tv,
radio Białystok,
detefon muzealny,
schematy radia kryształkowego,
dokumentacja patentowa radia kryształkowego,
itd., itp.
(1)
Zdobycie klustera kryształków galeny do budowy przeciwsobnika.
Niestety, w dzisiejszych czasach nie można
wejść do pierwszego z brzegu sklepu radiowego
i kupić tam sobie przeciwsobnik galenowy.
Przeciwsobnik ten będzie więc trzeba samemu
sobie zbudować. Budowę ową rozpoczynamy
więc od zdobycia klustera kryształków galeny.
Potrzebny nam kluster wielkości i kształtu
wróblego jajka przeciętego na pół. Gdzie
kryształ ten można znaleźć, wyjaśniłem to
w punkcie #4.4 tej strony. (Najlepiej jeśli
galenę znajdzie się samemu, albo poprzez
członków rodziny czy kolegów których
dobrze się zna, albo też jeśli kupi się ją
gdzieś anonimowo. W żadnym natomiast
przypadku nie radziłbym jej zamówić w
internecie podając swój adres.)
Warto też wiedzieć, że oprócz kryształków galeny
(tj. siarczku ołowiu, PbS), radio kryształkowe może
działać na dowolne inne klustery kryształków które
odznaczają się dwoma cechami, mianowicie
(1) dobrą przewodnością prądu elektrycznego,
oraz (2) formowaniem efektu piezoelektrycznego.
Efekt piezoelektryczny jest formowany przez
praktycznie każde regularne kryształki. Aby
więc sprawdzić, czy kryształki jakie przypadkowo
gdzieś znajdziemy faktycznie nadają się na przeciwsobnik,
wystarczy sprawdzić czy przewodzą one prąd
elektryczny. (Tj. wystarczy podłączyć je w
obwód zamkniety zawierający też jakiąś baterię
i żaróweczkę, oraz potem sprawdzić czy żaróweczka
ta będzie się świeciła w takim obwodzie.) Jak bowiem
się okazuje, istnieje ogromna liczba naturalnych
kryształów jakie spełniają oba powyższe warunki,
a stąd jakie nadają się na przeciwsobniki. Wiele z nich
łatwo jest poznać już na pierwszy rzut oka, bo ich
powierzchnia ma metaliczny połysk. Dwa najpopularniejsze
z takich kryształków, na których radio kryształkowe
było już eksperymentalnie sprawdzane w
praktyce oraz dowiedzione że działa, to cynkit (tj.
czerwony tlenek cynku, ZnO), oraz chalkopiryt
(tj. piryt miedzi, CuFeS2, o złocistym kolorze).
Książki informują że oba te kryształy występują
w Polsce (cynkit w Olkuszu, zaś chalkopiryt na
Dolnym Śląsku). Jednak w praktyce takich
nadających się na przeciwsobniki kryształków jest nieporównanie więcej.
Faktycznie to z książki [4FE] wynika, że nawet
dwa trazystory połączone równolegle ze sobą
i wypełniające oba powyższe warunki, też mogą
zastępować kryształki galeny w owym radiu.
W przypadku użycia kilku takich tranzystorów
zamiast kryształków, wówczas ich połączone
ze sobą nóżki "C" użyte są jako wejście do
przeciwsobnika, zaś nóżki "E" są w nim wyjściem.
Trzecie (jakby zbędne) nożki "B" są połączone z nóżkami
"E" poprzez cewkę o induktancji 6 T. Otrzymany
w ten sposób przeciwsobnik tranzystorowy jest
włączony w miejsce (G) z rysunku "Fot. #2".
Warto t